poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pierwsza rujka!

Witajcie! Nie uwierzycie co się stało! Okazało się, że mój kot to kotka. Miał takie bujne włosie, że trudno było zobaczyć, czy ma jądra, czy pochwę. Aż tu nagle patrzę... Kotka! Do tego ma ruję! Chodzi z podniesionym ogonem i miauczy oraz ociera się o wszystko. Na ferie zamierzam ją wysterylizować, oraz przyjąć ją do domu, aby była niewychodząca. Aha, byłbym zapomniał. Teraz moja słodka kicia nazywa się Zumi. A teraz trochę zdjęć:







Tutaj doskonale widać jak ma podniesiony ogon...-






Tutaj Kotlecik zrobił taką superową minę...







Tutaj widać doskonale, że to kotka.
 

sobota, 17 stycznia 2015

Zumi wędruje na sesję


Dzisiaj tak się wyszalałem z moim psem (blog o nim - Szczekający szczęściarz ), że siły już nie miałem. Rex przeganiał Zumi i nie pozwalał wchodzić na podwórko, ale ten koci detektyw ma swoje kryjówki, między innymi chowa się w tujach. 



Mój Kotlecik biegał w te i we wte przeskakując przez płot. W końcu jednak postanowiłem zamknąć psinę w kojcu, by kotek mógł w końcu sobie pochodzić po podwórku. Zazwyczaj mają swoje drogi i Zumi siedzi w jednym miejscu, a Rex w drugim, lecz dziś było inaczej...
Po zamknięciu Reksa postanowiłem się teraz pobawić z moim Kotełkiem. Jak mówiłem, uwielbia się łasić :)


Po zabawie zrobiłem kilka zdjęć. Kotu bardzo podobało się takie spędzanie czasu, lecz jak na złość nie chciał pokazać pyszczka, lecz pod koniec sesji postanowił pokazać swoją przeuroczą twarzyczkę. Jednak te zdjęcia, które przestawiają najfajniejsze sytuacje są rozmazane. To chyba moja wina, bo się za bardzo ekscytuję :) Zresztą sami zobaczcie:



Moja Kruszynka...


Ale ze mnie grubas!













Czy wy też uważacie, że jestem piękna i pełna gracji? (Przyznam że to zdjęcie mi się najbardziej podoba)





Kotlecikowa zabawa w turlanie się






  

czwartek, 15 stycznia 2015

Kot jak pies, czy pies jak kot?

Tytuł jest bardzo dziwny, prawda? Powiedzmy wprost - Zumi nie jest zwyczajnym kotem! Gdy idę na spacer - idzie za mną, gdy idę do sklepu - idzie za mną, gdy idę... Można by jeszcze tyle tego wymieniać, a koniec zawsze jest taki sam - idzie za mną. Najlepsze w tym jest to, że u nas jeździ mało samochodów, a Zumi chodzi bez smyczy. W ogóle się nie oddala, ale w ramach bezpieczeństwa nie chodzę z nią na długie wędrówki. Boję się, że może skądś wyskoczyć pies, a kot się przestraszy i ucieknie w popłochu, a potem nie wróci (choć czasem jak zostaje w tyle, a ja idę dalej to i tak wraca). Zupełnie jak pies! Uważam, że takiego kota niema nigdzie indziej na świecie. 



Czy wspominałem wam, że Zumi jest nietykalna, choć uwielbia się łasić?  Ach, tego kociego rozumu nikt nie zrozumie, prócz samego kota :)


Tak więc pytanie podsumowujące:

Czy Zumi to "koto-pies"? 

Odpowiedzi zostawcie w komentarzu :)

      

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Tę słodką kicię postawił na mojej drodze los...


Przepraszam za jakość ale kot, wlazł w brudną poduszkę i musiałem go ściągnąć, a właśnie otwierał pyszczek więc pstryknąłem zdjęcie


Tę słodką kicię postawił na mojej drodze los. Ktoś mi ją podrzucił pod same drzwi. Zwierzę miauczało i wałęsało się po okolicy. Było bezradnym kocięciem, które było atakowane przez obecne tu kocury. Teraz jednak sytuacja się ustabilizowała. Przez trzy dni zwierzę chodziło po okolicy z widocznym wychudzeniem. Było kompletnie dzikie, lecz dokarmiałem je i się oswoiło, po czym mieszka teraz u mnie. Jest to mój ukochany kotek. 


Strasznie przepraszam za jakość... ale zdjęcie jest takie... urocze...


Moja Zumi jest bardzo odważna. Nie boi się nawet wody! Nieraz przechodziła przez głębsze kałuże, mimo tego, że wszystkie koty nienawidzą wody! No, może nie wszystkie...