Przepraszam za jakość ale kot, wlazł w brudną poduszkę i musiałem go ściągnąć, a właśnie otwierał pyszczek więc pstryknąłem zdjęcie
Tę słodką kicię postawił na mojej drodze los. Ktoś mi ją podrzucił pod same drzwi. Zwierzę miauczało i wałęsało się po okolicy. Było bezradnym kocięciem, które było atakowane przez obecne tu kocury. Teraz jednak sytuacja się ustabilizowała. Przez trzy dni zwierzę chodziło po okolicy z widocznym wychudzeniem. Było kompletnie dzikie, lecz dokarmiałem je i się oswoiło, po czym mieszka teraz u mnie. Jest to mój ukochany kotek.
Strasznie przepraszam za jakość... ale zdjęcie jest takie... urocze...
Moja Zumi jest bardzo odważna. Nie boi się nawet wody! Nieraz przechodziła przez głębsze kałuże, mimo tego, że wszystkie koty nienawidzą wody! No, może nie wszystkie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz