Dzisiaj tak się wyszalałem z moim psem (blog o nim - Szczekający szczęściarz ), że siły już nie miałem. Rex przeganiał Zumi i nie pozwalał wchodzić na podwórko, ale ten koci detektyw ma swoje kryjówki, między innymi chowa się w tujach.
Mój Kotlecik biegał w te i we wte przeskakując przez płot. W końcu jednak postanowiłem zamknąć psinę w kojcu, by kotek mógł w końcu sobie pochodzić po podwórku. Zazwyczaj mają swoje drogi i Zumi siedzi w jednym miejscu, a Rex w drugim, lecz dziś było inaczej...
Po zamknięciu Reksa postanowiłem się teraz pobawić z moim Kotełkiem. Jak mówiłem, uwielbia się łasić :)
Po zabawie zrobiłem kilka zdjęć. Kotu bardzo podobało się takie spędzanie czasu, lecz jak na złość nie chciał pokazać pyszczka, lecz pod koniec sesji postanowił pokazać swoją przeuroczą twarzyczkę. Jednak te zdjęcia, które przestawiają najfajniejsze sytuacje są rozmazane. To chyba moja wina, bo się za bardzo ekscytuję :) Zresztą sami zobaczcie:
Moja Kruszynka...
Ale ze mnie grubas!
Czy wy też uważacie, że jestem piękna i pełna gracji? (Przyznam że to zdjęcie mi się najbardziej podoba)
Kotlecikowa zabawa w turlanie się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz